Bezczynność organu karana grzywną.

Dnia 12 lipca 2011 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego oraz ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Stanowi ona, że uwzględniając skargę na bezczynność organów, sąd może wymierzyć organowi grzywnę w wysokości do dziesięciokrotności przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia.

Grzywnę wymierza się organowi administracji publicznej, a nie urzędnikowi winnemu zaniedbań. Orzeczenie o ukaraniu grzywną podlega wykonaniu w drodze egzekucji sądowej, bez nadawania mu klauzuli wykonalności
Nowelizacja przewiduje także, że grzywny nie mogą być umorzone. Zapłata należności z tego tytułu nie może być także odroczona ani rozłożona na raty.

Administracja i podatki: Metryka dla każdej sprawy.

Nowe regulacje zwiększą transparentność udziału urzędników w procesie wydawania rozstrzygnięć w  sprawach administracyjnych i podatkowych.

Najważniejsza zmiana, to wprowadzenie nowego instrumentu formalnego – metryki sprawy, jako obowiązkowej części akt administracyjnych i podatkowych.
Metryka sprawy będzie prowadzona i aktualizowana na bieżąco, w formie pisemnej lub elektronicznej. Da to możliwość, nawet po upływie długiego czasu, precyzyjnego ustalenia, którzy urzędnicy (oprócz osoby podpisanej pod decyzją) uczestniczyli w jej przygotowaniu, a więc: przygotowywali projekt, udzielali wskazówek co do sposobu załatwienia sprawy i opiniowali lub zatwierdzali decyzję oraz w jaki sposób każdy z nich wpływał na treść decyzji.
Wzór i szczegóły dotyczące prowadzenia metryki określi w rozporządzeniu Minister Finansów.
Ustawa wejdzie w życie 7 marca 2012 r.

Metryki zostaną założone także dla spraw administracyjnych i podatkowych będących w toku w tym dniu – przewidziano na to 30-dniowy termin. w takiej metryce znajdą się osoby, które uczestniczyły w podejmowaniu czynności w postępowaniu oraz czynności przez nie podejmowane – od 7 marca 2012 r.

Źródło: LexPolonica.

Pozwolenie na budowę jest niezbędne do podjęcia prac budowlanych niezależnie od okoliczności.

Jakikolwiek budynek, czy to dom, czy szopę, można wznieść jedynie po uzyskaniu pozwolenia, w przeciwnym razie trzeba go rozebrać – wynika z wyroku NSA. Samowola mogłaby być zalegalizowana tylko, gdyby była zgodna z miejscowym planem zagospodarowania.

Naczelny Sąd Administracyjny rozpatrywał 13 stycznia 2012 r. skargę Waldemara Deski, muzyka, członka zespołu DaaB, na wyrok WSA w Lublinie, który nakazał mu rozbiórkę budynku wybudowanego bez pozwolenia na działce w Kazimierzu Dolnym. Jest to – jak mówił Deska – drewniana szopa na narzędzia rolnicze o powierzchni 36,20 m kw. z dachem pokrytym papą.

Rozbiórkę szopy nakazał burmistrz Kazimierza Dolnego. Zwrócił uwagę na to, że nie jest to tymczasowy obiekt budowlany w rozumieniu art. 3 pkt 5 Prawa budowlanego i dlatego na jego budowę niezbędne było pozwolenie. Deska odwołał się od tej decyzji, twierdząc, że budynek ma charakter tymczasowy i nie jest połączony trwale z gruntem palami ani ławą fundamentową. Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego w Lublinie nakazał jednak jego rozbiórkę.

Deska zaskarżył tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie. Podkreślał, że budynek zgodny jest z warunkami technicznymi, „nie przeszkadza sąsiadom”, „nie ingeruje w historyczny charakter zabudowy Kazimierza Dolnego”, jest daleko od miasta, wtapia się w rzeźbę terenu, jest ekologiczny, wybudowany własnoręcznie, jego budowa ma poparcie wielu ludzi, w tym wszystkich sąsiadów, a „głos zabierał również prezes TK”.

Podkreślał, że zaskarżone decyzje to: gwałcenie prawa do wolności podejmowania decyzji i prawa do wolności dysponowania własnością, wyraz małostkowości i bezduszności administracji, groźnego dla społeczeństwa autokratyzmu biurokracyjnego, wyraz hamowania postępu, inicjatyw prywatnych i artystycznych, wyraz niszczenia wartości humanistycznych. Podkreślał też, że decyzje te powodują „straty moralne: depresje, rozczarowania, rozpacz, utratę nadziei”.

WSA w Lublinie uznał, że ani burmistrz Kazimierza Dolnego, ani lubelski inspektor nadzoru budowlanego nie naruszyli przepisów. Działali na podstawie art. 48 Prawa budowlanego, a zgodność tego przepisu z Konstytucją potwierdził kilkukrotnie Trybunał Konstytucyjny. Art. 48 Prawa budowlanego przewiduje możliwość legalizacji samowoli budowlanej tylko w wyjątkowych wypadkach i należy wówczas przedstawić m.in. zaświadczenie burmistrza o tym, że budowa jest zgodna z ustaleniami obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego. Deska tego zaświadczenia nie przedstawił.

WSA nie zgodził się ze skarżącym, że pozwolenia na budowę nie było potrzebne, bo budynek ma charakter jedynie tymczasowy, nie jest trwale związany z gruntem i nie ma fundamentów. „Co do zasady wszystkie roboty budowlane wymagają uzyskania pozwolenia na budowę bądź zgłoszenia, a ewentualne ich zalegalizowanie uzależnione jest od zgodności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego” – stwierdził WSA w wyroku z 12 kwietnia 2010 roku (sygn. II SA/Lu 479/09). Sąd uznał, że nawet gdyby uznać, że budynek ma charakter tymczasowy, i jego wzniesienie wymagałoby jedynie wcześniejszego zgłoszenia, to i tak Deska musiałby wykazać zgodność tej zabudowy z obowiązującym planem miejscowym. a tego nie zrobił.

Deska zaskarżył wyrok WSA do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ten 13 stycznia 2012 r. (sygn. II OSK 1986/10) oddalił skargę. Podkreślił, że dla budowy każdego obiektu wymagane jest pozwolenie na budowę. w przeciwnym, razie wydawany jest nakaz rozbiórki.

„Nie jest tak, że kto chce buduje gdzie chce i jak chce” – zaznaczył NSA, podkreślając, że plan zagospodarowania określają akty prawa miejscowego, które powstają na podstawie ustawy Prawo budowlane.

NSA przypomniał, że nielegalne budowle mogą być zalegalizowane, jeśli zostaną przedstawione odpowiednie dokumenty. Jednak w tym przypadku właściciele budynku ich nie przedstawili. Dlatego – według NSA – powinny tutaj znaleźć zastosowanie przepisy dotyczące rozbiórki obiektu.

„Jest to typowa samowola i trudno ją traktować inaczej niż samowole budowlane innych obywateli” – stwierdził NSA, odnosząc się do tego, że powstały obiekt popierało kilka znanych osobistości. Wyrok jest ostateczny.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Inspekcja pracy skuteczniej może ścigać nieuczciwych przedsiębiorców podejrzewanych o fałszerstwa.

Coraz więcej pracodawców inspekcja pracy podejrzewa o fałszerstwa. Walcząc z problemem inspekcja skuteczniej może ścigać nieuczciwych przedsiębiorców fałszujących m.in. ewidencję czasu pracy i zaświadczenia lekarskie.

W ciągu ubiegłego roku o 1/3 wzrosła liczba zawiadomień kierowanych przez inspektorów pracy do prokuratury o podejrzeniu fałszowania dokumentów przez pracodawców. Niewielu zdaje sobie sprawę, że podawanie nieprawdziwych danych bądź ich fałszowanie w dokumentach nie jest zwykłym wykroczeniem. To przestępstwo, za które można zostać pozbawionym wolności do lat pięciu.

Właściciel firmy budowlanej z woj. wielkopolskiego przez pół roku będzie musiał wykonywać nieodpłatne prace społeczne. To kara, jaką nałożył na niego sąd za przerobienie zaświadczenia lekarskiego. To jeden z przykładów fałszowania dokumentacji pracowniczej, które jest coraz skuteczniej ścigana, gdyż zmieniła się procedura umarzania takich spraw.

Pracodawcy najczęściej poświadczają nieprawdę w ewidencji czasu pracy, bo chcą uniknąć wykazania pracy w godzinach nadliczbowych. Zdarza się, że prowadzą podwójną ewidencję. Taka praktyka została ujawniona w tym roku w jednej z placówek oświatowych z woj. kujawsko-pomorskiego. – Okazało się, że jedną ewidencję czasu pracy terapeutów prowadzono na potrzeby pozyskiwania środków unijnych.

Na własne potrzeby prowadzono drugą ewidencję, która wskazywała rzeczywisty czas pracy – mówi Katarzyna Pietraszak, rzecznik Okręgowego Inspektora Pracy w Bydgoszczy. z kolei kontrola w zakładzie produkcji drzewnej z województwa warmińsko-mazurskiego wykazała, że pracodawca prowadził dwie listy obecności pracowników. Oficjalna wykazywała pracę od poniedziałku do piątku, po osiem godzin dziennie. Wynikało z niej też, że pracownicy mają wolne soboty. Lista nieformalna wskazywała natomiast, że podwładni faktycznie wykonywali pracę przez dziewięć godzin w dni powszednie oraz w soboty. Inspektor pracy z okręgowego inspektoratu w Olsztynie skierował w tej sprawie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 219 kodeksu karnego. Przewiduje on, że naruszeniem przepisów o ubezpieczeniu społecznym jest niezgłaszanie – nawet za zgodą zainteresowanego – wymaganych danych albo zgłaszanie nieprawdziwych informacji mających wpływ na prawo do świadczeń albo ich wysokość.

Źródło: www.ekoinfo.pl